czwartek, 28 sierpnia 2014

Na mej piersi czerwień dzisiaj gości, bo to kolor jest miłości !!!


Czerwony to kolor miłości, życia, emocji i skrajnych uczuć.  I to pewnie właśnie dlatego czerwony to kolor mój ulubiony :) Dzisiaj dotarła do nas paczuszka z wygraną od Dejna .

środa, 27 sierpnia 2014

Moja nowa przyjaciółka- PRALKA :D


Moje wielkie dzisiejsze odkrycie to jak się już pewnie domyśliliście- pralka. Taka z pozoru cicha, nieśmiała osóbka, a tu proszę! Dzisiaj odkryłem jej prawdziwe oblicze!

wtorek, 26 sierpnia 2014

Pierwsza wizyta Alicji a ja już wylądowałem za kratkami ;)


Wczoraj odwiedziła mnie moja piękna Alicja :) I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że była u mnie po raz pierwszy! A wparowała na pokoje niczym tornado, krzycząc głośno i budząc mnie z mojego późno wiosennego snu :D Ale wybaczyłem jej już ten fakt ;)

niedziela, 24 sierpnia 2014

Pierwsza od 6 miesięcy noc bez mamusi!!!


Zacznę od najważniejszego wydarzenia dzisiejszego dnia :) 
UWAGA UWAGA!!! 
MAM JUŻ 6 MIESIĘCY!!!!!
Kurcze ale to szybko zleciało, nim się obejrzałem umiałem już chwytać, śmiać się, pełzać, siedzieć, przewracać na brzuch, piszczeć i jeść łyżeczką. Ważę 9 kg i długość ciała mojego wynosi 78 cm. 



Wspominałem wam już, że mamusia z tatusiem na wesele się wybierają. Chciałem wam zaprezentować jak pięknie wyglądali w ten szalony dzień! No i tak wystrojeni ruszyli wczoraj na wielkie weselicho! Ja zostałem w domu! Ale nie sam! Przyjechała do mnie babcia Ala i babcia Bożenka. Po raz pierwszy w życiu spędziłem noc bez mamusi! I jak zwykle to ona bardziej się tym stresowała ode mnie. Ja sobie świetnie radzę! Jestem już przecież taki duży :) Ale wracając do wesela, moi zwariowani rodzice powrócili do domu o 3 w nocy! Czyli wnioskować można, że zabawa była przednia :) Dzisiaj cały dzień chodzą tacy połamani i śpiący, także tym bardziej stwierdzić mogę, że bawili się na maksa :D Dzisiaj pół dnia wspominali wczorajszą imprezę :) Było pięknie! Dziękuję cioci Wioli, że tak pięknie odstresowała rodziców :)


No i jeszcze coś dodam! Jak to na wsi często bywa i u nas dzisiaj zawitał festyn wiejski!!! Ale czadowo było! Grała muzola, smerfne hity i te sprawy. Był wielki ptak, który puszczał bańki mydlane, panie z kółka gospodyń upiekły pyszne ciasta. Były występy, pokazy straży pożarnej i dużo konkursów :) Życie na wsi to super sprawa!

piątek, 22 sierpnia 2014

Jak podnieść kobiecą samoocenę :) porady ...

Jutro ciocia Wiola będzie przeżywać najpiękniejszy dzień w swoim życiu :) A przynajmniej póki co jej się tak wydaje :) Jutro ciotka nasza wychodzi za mąż :) A co za tym idzie szykuje się impreza, tańce i istne szaleństwo. Bo jak to mama mówi: " kobieta wypuszczona z domu po prawie 1,5 roku siedzenia w domu jest jak dzika Hiena"... Po siedzeniu 9 miesięcy w domu, kiedy to przez pierwsze 3 częściej witała się z panem toaletą niż z innymi ludzkimi istnieniami. Później następne 3 przeleżeć kilka razy w szpitalu cierpiąc na kolkę nerkową. A wszystko tylko po to aby ostatnie 3 przetaczać się z miejsca na miejsce niczym wieloryb :) Ciężko było :) Później pojawiłem się ja, więc zaczęło się wszystko na nowo tylko jeszcze bardziej intensywnie. Mamusia straciła swoje życie w zamian za moje :) Brak makijażu, ubrana całymi dniami w dres albo czasami w pidżamę, dzielnie znosiła trudy macierzyństwa. I teraz nadszedł ten wielki dzień! Impreza!!! Szykuje się bal! Bez dziecka! Sama z tatusiem i tłumem szalonych i wesołych ludzi. % będą się lały niczym rzeka Wisła, a ona będzie szaleć bez opamiętania. Będzie oddychać podwójnie- na zapas :) Będzie się cieszyć każdą sekundą, nie ominie żadnego tańca i wykorzysta tę noc na maksa!
A niech tam, no przecież należy jej się jak nikomu na świecie!
Pisałem wam już o mamusiowych kompleksach. Ale kobiety to podstępne i cwane bestie! Mamusia zaopatrzyła się w pas obciskający brzuch, stanik push up, sztuczną opaleniznę i co najważniejsze odwiedziła swojego fryzjera, który wymalował jej pięknie włosy na jej ukochany ognisty kolor! I co....? I mamusia wlazła dzisiaj w swoją sukienkę w całym tym swoim ekwipunku, założyła szpilki i w jej oku pojawił się błysk :) Stwierdziła, że wygląda seksi :) Nareszcie!!! Ale żebyście widzieli jak chodziła taka odstrzelona po całym domu i przeglądała się w każdym lustrze hahaha! Wyglądała pięknie i najważniejsze, że widać było, że jest szczęśliwa!
Także kochane mamusie! Nie ważne co macie pod ubraniem i w jaki sposób poprawiacie swoją samoocenę, ważne żebyście to Wy czuły się z tym pięknie i dobrze! I czy to będzie obciskająca bielizna czy też nie, to nie ważne! Pamiętajcie to Wy jesteście najważniejsze! I najpiękniejsze! I najseksowniejsze! ZAWSZE!!!!!!!!

środa, 20 sierpnia 2014

Wyspa potworów- będzie przerażająco i niebezpiecznie!!!


 Odwiedziliśmy dzisiaj "Nową Holandię", na której znajduje się piękny wielki park potworów! Na wstępie przywitał nas wieeelki lew :) a później to już było tylko ciekawiej! Oglądaliśmy piękne ptaki, byliśmy na wyspie zakochanych, wyspie magii, przeglądaliśmy się w krzywych zwierciadłach i w końcu dotarliśmy na wyspę potworów! Zza drzew słychać było przerażające jęki i dźwięki dinozaurów i smoków! Z rzeki wyłaniały się co jakiś czas wielkie jaszczury i ryczały straszliwymi dźwiękami! Była wielka ośmiornica i masa innych wielkich straszliwych, stworzeń! Na szczęście dla mnie nie zdążyłem zobaczyć żadnego z nich, ponieważ jak zawsze w strategicznych momentach ja po prostu zasypiam :) Ale dobrze, że tatuś czuwał i każdego potwora uwiecznił na zdjęciu. Po powrocie do domku obejrzałem wszystko dokładnie i jakby ktoś się czepiał to fotki z wyprawy mam czyli dowody zbrodni są! Zobaczcie sami jak było pięknie...



















poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Pies też człowiek - budę mieć musi!!!


Jak już wiecie tatuś ma urlop, a żeby na urlopie tym zbytnio się nie nudził, mamusia zapewnia mu mnóstwo atrakcji :) 
Nasz pies, obrońca, członek naszej rodziny potrzebuje domku! 
Borysek- bo tak ma na imię, dołączył do nas jak jeszcze byłem w brzuszku. Mamusia pilnie potrzebowała stworzenia, na które wylałaby morze swojej miłości. Hormony szalały na maksa, ja jeszcze w brzuchu, więc tatuś czym prędzej załatwił pieska! Żaden rasowiec! Zwykły kundlowaty warmiński pies. Był przesłodki i mamusia nazywała go swoim synkiem. Spała z nim, uczyła go wszystkich komend i tuliła niczym Elmirka :) Borysek wyrósł na wielkiego psa i zamieszkał na podwórku. I jest mu tam dobrze! Wcale nie tęskni za spaniem w domku, było mu tu po prostu za gorąco :) Psiako nasz pilnuje dzielnie naszego domku i zasługuje na wszystko co najlepsze! I dlatego dzisiaj ruszył projekt DOM DLA BORYSA. 
Tatuś buduje mu budę! Oczywiście ja jako człowiek o dobrym sercu, pomagam mu jak tylko potrafię! Cegły są, wszystkie potrzebne narzędzia też, już nawet fundamenty mamy wylane. Dalszy ciąg budowy zacznie się jutro! W planach mamy wymurować ściany i może uda się ocieplić. Tak, tak, nasz Borys będzie miał ful wypas! Po zakończonych pracach budowlanych, na pewno podzielę się z wami efektem naszej pracy! Zresztą kierownik budowy (mama) czuwa nad wszystkim, także nie ma mowy o fuszerce! 














niedziela, 17 sierpnia 2014

Fenomen ewolucji ...


Dzisiaj ważny dzień w moim krótkim życiu! Opanowałem cztery nowe umiejętności! I to wszystko w jeden dzień! Sam siebie zaskoczyłem. Chyba jakiś przełom rozwojowy przeżyłem! W sumie nie ma co za bardzo na ten temat kontemplować, po prostu trzeba pogodzić się z tym, że jestem the beściak i tyle.
Jak już wiecie, dziąsła swędzą mnie od dawna, ale ostatnio dokuczają nadzwyczajnie! I choć mama jeszcze nie widzi niczego co zapowiadałoby zęba, ja czuję że to już lada chwila. Próbowałem już chyba wszystkiego! Zimne lodówkowe gryzaki działały ale na krótko. Pogryzłem wszystkie swoje zabawki- nie pomogło. Zjadam mamę, tatę i Borysa (naszego psa). Żuję pościel, bluzki i pieluszki. I nic! A dziąsła jak swędziały tak swędzą. Ale dzisiaj dostałem coś co było ciekawym doświadczeniem dla moich dziąsaków. W ręku wylądował chrupek kukurydziany! Piękny, twardy, chropowaty chrupek, który zmiękczył się pod wpływem rzeki mojej śliny. Chrupeczek ten był wspaniałym lekarstwem na moje dziąsła i pozwolił choć na chwilę zapomnieć o tym swędzącym paskudztwie.


Dzisiaj również otrzymałem swój pierwszy kubek niekapek :) I uczyłem się go trzymać! Oczywiście samodzielnie :) I jak widzicie całkiem przyzwoicie mi to wychodzi. Jeszcze póki co nie zakumałem, że z niego można pić, bo służył mi bardziej jako duży gryzak, ale to tylko kwestia czasu.


No i stało się to co nieuniknione! Asekurowany tylko delikatnym uściskiem mamy oświadczam wszem i wobec, że siedzę!!! Sam!!!



No i jeszcze jedna ważna rzecz. Otwieram dzisiaj sezon gryzienia stóp! Ja traktuję to bardzo poważnie i nogi swoje dzisiaj podgryzałem bardzo często, czego wcześniej raczej unikałem. Wydawało mi się to mało higieniczne. Ale czego się nie robi żeby choć na chwilę ulżyć sobie w cierpieniu swędzących dziąseł. Także nogi to świetne rozwiązanie :D


sobota, 16 sierpnia 2014

Wpływ urlopy taty na życie emocjonalne mamy - praca badawcza.

Tytuł pracy: 
Wpływ urlopu taty na życie emocjonalne mamy.

Obiekty badań:
Mama- samica, kobieta, ruda (farbowana), wzrost- 176 cm, waga- nieznana. Osobnik stadny- konsumuje i żyje otaczając się jak największą liczbą innych osobników różnych płci. Do życia potrzebuje swojego ludzkiego szczenięcia (mnie) i bohaterskiego samca (tatusia). Cechy charakteru- uparta, wrażliwa i wesoła. 
Tata- samiec, mężczyzna, ciemny blondyn, wzrost 184 cm, waga- zabrakło skali. Osobnik typu samotnika, ceni sobie spokój i ciszę. Do życia potrzebuje również swojego ludzkiego szczenięcia oraz samicy, która trochę go rozrusza (mamusi). Cechy charakteru- bezkonfliktowy, spokojny i wesoły. 

Problem badawczy:
Wpływ tygodniowego, ciągłego pobytu mężczyzny razem z kobietą i ich dzieckiem w gospodarstwie domowym, na psychiczny i emocjonalny rozwój rodziny. Analiza zachowań zarówno fizycznych jak i emocjonalnych obu obiektów badawczych.

Wstęp:
Mężczyzna jako "głowa rodziny" pracuje od rana do wieczora, prawie cały swój czas poświęcając pracy. Omija go wiele spraw rodzinnych i nie jest to jego wybór ale przymus, bo 30- letni kredyt do spłacenia zdecydowanie i z miażdżącą siłą zmusza go do takiego poświęcenia. Samiec nie jest z tego powodu zadowolony i często zamyka się w sobie rozmyślając nad sensem istnienia tego świata... Mężczyzna ten próbuje pogodzić pracę i życie rodzinnie, co nie zawsze się udaje. Siłą rzeczy, po prostu brakuje mu na to czasu.
Kobieta jako "szyja rodziny", w obecnym momencie na urlopie rodzinnym. Do pracy wraca w lutym, ponieważ wcześniej wspomniany 30-letni kredyt również i ją miażdży swoim okrutnym istnieniem. Samica na dzień dzisiejszy wychowuje swoje dziecko i stara się dodatkowo ogarnąć chaos panujący w domu. Sprząta, gotuje, prasuje zmywa itp. Nie zawsze zadowolona z tego obrotu sprawy ale nie narzeka i wypełnia swoje obowiązki na ocenę dostateczną. Nie zawsze uda jej się ogarnąć cały ten armagedon domowy. Codziennie czeka z niecierpliwością na przybycie swojego mężczyzny, po to aby za chwilę zasnąć ze zmęczenia.

Rozdział I
Od trzech dni samiec rozpoczął urlop- czyli czas wolny od pracy. Siłą rzeczy czas ten spędzany jest z rodziną. Mężczyzna jednak nie wykazuje z tego powodu żadnych negatywnych emocji. Wręcz przeciwnie wydaje się być bardzo zadowolonym. Śpi do późna, wstaje, pije kawę i bawi się z synem. Zabiera swoją rodzinę na wycieczki, pokazuje im kawałek świata i świetnie się przy tym bawi.
Kobieta rozkwita z dnia na dzień. Budzi się z uśmiechem na buzi, bo wie że śniadanie zje ze swoim mężczyzną. Również dziecko zadowolone od samego rana do późnego wieczora, bo uwaga poświęcana jest mu podwójnie! Czas spędzany wspólnie, należy do bardzo aktywnych. Liczne podróże, spacery i zabawy powodują wzrost endorfin w organizmie wszystkich członków rodziny. Kobieta jest wesoła, uśmiechnięta i widać gołym okiem, że bardzo szczęśliwa! Mężczyzna wypoczęty wykazuje podwyższony poziom testosteronu. Przytula, całuje i obdarowuje komplementami swoją samicę. Ich życie towarzyskie również odżyło. Liczne wyjazdy i odwiedziny znajomych i rodziny bardzo pozytywnie wpłynęły na ich poczucie bezpieczeństwa i podwyższyły poczucie własnej wartości. 

Podsumowanie:
Urlop tatusia ma bardzo pozytywny wpływ na życie emocjonalne mamusi! Za sprawą braku finansów na dalekie podróże, rodzina wybiera tanie rozwiązania i wybiera niedalekie wycieczki do grona swoich najbliższych. Wszyscy członkowie są bardzo zadowoleni, a ich pożycie małżeńskie znacząco się ociepliło. Podsumowując stwierdzam zdecydowanie, że urlop to bardzo ważny okres w życiu rodziny. Mogą spędzić czas razem, zajmując się sobą i odbudowując trochę nadszarpnięte przez pracę pożycie rodzinne. Dlatego ośmielę się stwierdzić, że każdy urlop powinien być spędzany z rodziną na wspólnych zabawach i na podładowaniu baterii, po to aby później tej pozytywnej energii starczyło na cały rok!



Pracę tą dedykuję wszystkim moim wiernym czytelnikom- Michał Jaś 

 fot.1. Przypływ emocji u obu badanych obiektów.

piątek, 15 sierpnia 2014

Tona piachu w pieluszce- czyli moja pierwsza wyprawa nad morze :D


Sam nie wiem co dzisiaj napisać, bo było tak fantastycznie, że słów mi brakuje chyba po raz pierwszy w życiu ;) Wyjechaliśmy dość późno, bo ok. 9.00 czasu Marcinkowskiego. Pogoda zapowiadała się fantastycznie, ale po drodze spotkała nas wielka ulewa! Wiem to tylko z opowiadań mamusi, bo całą drogę przespałem :) Na miejscu nie marnując czasu ruszyliśmy na plażę, żeby choć przez chwilę złapać słońce. I wtedy się zaczęło! Plaża- wielka piaskownica, na której bawi się tłum ludzi! Jeszcze tylu nie widziałem w jednym miejscu! A piasek w tej piaskownicy jest nieziemsko mięciutki. Pozwoliłem sobie zanurzyć w nim swoje stopy a po krótkim namyśle w piasku wylądowały też moje wiecznie oślinione ręce :D Mamusia się zdziwiła, ale było już po fakcie :) Więc ręce również bawiły się w piaskowe zabawy. Oczywiście towarzyszyła nam babcia, którą poniosło trochę i przysypała mnie tym piachem! Zakopała mi całe nogi! Nie powiem, że było źle ale ten piasek niefortunnie znalazł się w mojej pieluszce! A to już miłe nie było! Później ruszyliśmy w stronę wody! Wielkiej wody! Ta z jeziora to pikuś w porównaniu z tą :D Na brzegu  trochę sobie pogrzebałem paluchami w mokrym piasku i połapałem fale. Niestety wszystko co piękne szybko się kończy i z plaży przegoniły nas czarne chmury! Ale nie ma co płakać, kąpiel w morzu zaliczona! I to się liczy!!!