piątek, 2 października 2015

iść, ciągle iść...


Iść, ciągle iść w stronę słońca... kiedyś ktoś tak zaśpiewał :)
Tekst ten towarzyszy mi na co dzień, jednak nie idę w stronę słońca ale zawsze w stronę przeciwną niż mama :)  Biegam coraz szybciej- momentami nawet podskakuję- i biegnę ile tchu przed siebie nie oglądając się w tył... Mama za to może trochę poprawić swoją formę fizyczną i spalić kilka zbędnych kalorii :) Jestem taki szybki i skoczny. Fakt- czasami mam próbuje mnie jakoś wyciszać... dzisiaj wymyśliła malowanie. No nie powiem całkiem fajna sprawa, szkoda tylko, że te farby niejadalne są :) Stworzyłem kolejne dzieło godne Picassa, które niestety prawie w całości wykonane było poza kartką :) Dlatego też obraz mój został brutalnie spłukany do zlewu :) A żeby nie było, że spokojny jestem to malowanie moje trwało 2 minuty :)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz