poniedziałek, 2 listopada 2015

Stanisław...


Spałem sobie smacznie dnia pewnego, kiedy obudził mnie dziwny dźwięk.
Gdy otworzyłem swe oczy zobaczyłem dziwnego gościa siedzącego na łóżku i patrzącego w telewizor... Nie spodobał mi się ten typ, był taki trochę podejrzany. Wzrok miał przyćmiony, uśmiechu brak- w sumie to buzi nawet nie posiadał... W dodatku miał na sobie moje ubrania! Złodziej- pomyślałem... Chciałem się z nim rozprawić, ale on nawet nie drgnął. Na początku myślałem, że powaliłem typa swoją groźną muskulaturą i wyrazem twarzy, ale okazało się, że on po prostu takie jest- nieśmiały trochę. Przecież nie będę go dyskryminował z powodu jego braku pewności siebie, nie każdy może być takim otwartym człowiekiem jak ja. Koniec końców zgodziłem się dzielić z nim swoim odzieniem i nawet trochę się zakumplowaliśmy. Ale nie ufam mu do końca... zobaczymy jak sytuacja się rozwinie ;) W każdym razie, żeby wszystko stało się jasne- Stanisław- bo tak jego imię brzmi - jest wytworem mamusiowych rąk. Co ona ma w tej głowie skoro tacy dziwni i podejrzani goście wychodzą spod jej palców... hmmm...










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz